31 Sie

Kierowcy stoją w korkach, bo rzadko otwiera się autostradowe bramki

Kilkanaście milionów złotych. Maksimum tyle Krajowy Fundusz Drogowy (KFD) stracił przez „promocje” na autostradach w roku 2016. Bramki otwierano jedynie na potrzeby obsługi wypadków drogowych i gdy kierowcy stali w ogromnych korkach.

Otwarcie bramek w 2016 roku nastąpiło 25 razy. Za każdym razem trwało to od pół godziny do trzech godzin. Rok wcześniej podniesienie autostradowych szlabanów i niepobieranie od kierowców opłat w weekendy naraziło KFD na dużo większą stratę – sięgającą ponad czterdziestu milionów złotych.

Te statystyki to jedynie szacunki, bowiem różne spółki koncesyjne – w tym GTC odpowiadająca za najczęściej zakorkowaną przez wakacje autostradę A1 (Toruń-Gdańsk) – odmawia udzielenie informacji o kosztach działań związanych z otwarciem bramek.

W lipcu i sierpniu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zawieszała pobieranie opłat od kierowców cztery razy – na dwóch odcinkach płatnych – autostrady A2 (Stryków-Konin) i A4 (Gliwice-Wrocław). Najczęściej powodem była konieczność umożliwienia dojazdu służb na miejsca wypadków.

Bezpłatne przejazdy zwykle nie były długie. Raz trwały trzy godziny, kiedy na miejsce śmiertelnego wypadku na autostradzie A2 jechał prokurator. GDDKiA otwierało wówczas konkretne punkty przejazdowe, aby odblokować zakorkowaną autostradę, a potem punkty te zamykało. W efekcie następni kierowcy musieli już normalnie płacić.

GDDKiA dysponuje takim uprawnieniem od lipca 2015 roku – po wypadku czterech samochodów i autokaru Polskiego Busa na autostradzie A4, gdzie zginęła jedna osoba, natomiast siedem zostało rannych. Otwarcie autostradowych bramek i wyłączenie poboru opłat ma miejsce zawsze w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa osób użytkujących drogi.

Za lipiec i sierpień Krajowy Fundusz Drogowy stracił przez otwieranie bramek pół miliona złotych. To niewiele, bo według Banku Światowego każda ofiara śmiertelna na drogach to dla budżetu państwa koszt blisko dwóch milionów złotych.

Na autostradzie A1 (Gdańsk-Toruń) zarządzanej przez spółkę GTC (ale ceny przejazdu ustala Ministerstwo Infrastruktury) w lecie korki są wręcz gigantyczne. Idąc za poleceniem ministra szlabany można tam było podnieść na zjazdach w Rusocinie oraz Nowej Wsi. A1 przez lipiec i sierpień kierowcy pojechali bez opłat 15 razy – tylko w weekendy, za każdym razem w czasie do pół godziny. Nie wiadomo ile stracił na tym Krajowy Fundusz Drogowy.

A4 (Katowice-Kraków), za którą odpowiada Stalexport tego lata była wyłączona z opłat kilkukrotnie – głównie przez Światowej Dni Młodzieży. Dotyczyło to przejazdów kolumn specjalnych z papieżem Franciszkiem czy masowych wyjazdów pielgrzymów z Krakowa. Nigdy nie było konieczności utrzymywania podniesionych szlabanów przez dłużej niż półtorej godziny. Straty Stalexportu z tego tytułu również nadal nie są znane.

 

Źródło informacji: http://serwisy.gazetaprawna.pl/transport/artykuly/971748,transport-pis-oszczednie-otwiera-bramki-na-autostradach.html